Wesele w plenerze SOLEI Weddings Kariny i Piotra

Są takie uroczystości, których nigdy nie zapomnimy, które wywołują w nas tyle emocji że jesteśmy niemal pewni że będziemy o nich pamiętać do końca życia. Takim ślubem był właśnie ślub Kariny i Piotra – był epicki, ale zacznijmy od początku..

Przygotowania Piotra odbyły się w domu Jego siostry. Trzeba przyznać, że Beata (siostra PM) ma niezwykłą smykałkę do urządzania wnętrz. Jej dom był przepiękny. Czuć w nim było wszechobecną harmonię i spokój. W tak cudownej atmosferze sfotografowaliśmy przygotowania Piotra, wypiliśmy niespieszną aromatyczną kawę, trochę porozmawialiśmy, pożartowaliśmy. Piotr jest niezwykły, spokojny, elegancki i szalenie uprzejmy. Prawdziwy człowiek z klasą.

Nie na darmo mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. W odróżnieniu od Piotra, Karina jest wulkanem energii ładującym akumulatory wszystkim wokół. Rodzinna atmosfera panująca w domu rodziców Kariny dała się odczuć nawet nam. W tym dniu Karinie towarzyszyła siostra, która aby być na Jej ślubie przyleciała z mężem i córkami z Australii. Przygotowania Kariny upłynęły w bardzo sympatycznej atmosferze, jak zawsze dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Momentami czuliśmy się jak na przygotowaniach kogoś bardzo bliskiego. W sumie to tak było. Niewątpliwie z tą wyjątkową parą bardzo się zżyliśmy.

Musimy przyznać, że po raz pierwszy mieliśmy okazję obserwować zwyczaj, kiedy to Para Młoda spotyka się dopiero w kościele – przed ołtarzem. Błogosławieństwo odbyło się dzień wcześniej, wtedy też zakochani widzieli się po raz ostatni. Piękny zwyczaj, który podsyca emocje dnia ślubu, który powoduje zdwojenie uczuć i wzmaga tęsknotę.  Kiedy emocje sięgały zenitu Ojciec prowadził córkę do ołtarza. Piotr zachwycony spoglądał nieśmiało na Swoją przyszłą żonę. Wreszcie byli razem.

Wesele w plenerze SOLEI Weddings to coś co rozłożyło nas kompletnie na łopatki. Ogród, zielona trawa, ukochane żarówki i namiot, to otoczenie zrobiło na nas duże wrażenie. Za konsoletą stał najlepszy DJ Hektor,  z którym pracowaliśmy już nie pierwszy raz – jego obecność to zawsze zapowiedź świetnej zabawy. Byliśmy w naszym rodzinnym gronie, czuliśmy się jak u siebie.

Gdy zapadł zmierzch, żarówki ujawniły swój blask, a w oddali ogrodu wyłonił się napis LOVE tuż pod owocującą jabłonią. Było magicznie. Strefa chill w zachęciła część gości do odpoczynku w ogrodzie, a my porwaliśmy Karinę i Piotra na kilka zdjęć po zmroku. Było świetnie.

Na początku pisaliśmy, że Piotr jest oazą spokoju. Nie byliśmy do końca szczerzy, bowiem w tańcu pokazuje swoje inne oblicze. Jest królem pakietu, a nawet… śpiewa. Podczas zabawy przejął mikrofon i dał autorski koncert w tańcu.

Wesele w plenerze jest naprawdę piękne. Uwielbiamy tę swobodę, nieskrępowanie gości, luźne rozmowy na zewnątrz i taniec do utraty tchu w namiocie.

A i plener, był plener. Kilka dni później. Szczerze mówiąc kompletnie nas zaskoczył, no może nie aż tak bardzo, bo znaliśmy możliwości Kariny i Piotra z sesji narzeczeńskiej (można ją zobaczyć pod tym linkiem). To co się tam wydarzyło można powiedzieć, że była magią. Na zdjęciach zaprezentowali się jak zawodowi modele. Zarówno Karina i Piotr przed obiektywem czuli się niezwykle swobodnie. Do tego stopnia, że zastanawialiśmy się czy w życiu nie mieli nic wspólnego z branżą.

Zresztą zobaczcie zdjęcia i oceńcie sami.

Wesele: SOLEI Weddings

Muzyka: DJ Hektor

Powrót